.

.

piątek, 3 lipca 2015

Nowe otoczenie i nowi znajomi.

                                  ROZDZIAŁ 1

Ruszyliśmy. Ja i mój tata lecieliśmy właśnie samolotem do Buenos Aires. Nic nie wiedziałam o tym mieście, słyszałam tylko tyle, że jest piękne. Byłam podekscytowana, a zarazem poddenerwowana. Tak bardzo chciałam zobaczyć się z Olgą, Ramallo i Angie, ale bałam się, że znów coś pójdzie nie tak i nie będę miała przyjaciół. Z moich zamyśleń wyrwał mnie ojciec.
- Violetta, dobrze się czujesz? - zapytał.
- Wszystko okay. - odpowiedziałam.
- Chciałbym Cię jeszcze o coś prosić. - powiedział. - Jade (Żejd) organizuje Ci urodziny, więc nie rób jej przykrości.
- Ale ja nie chcę, żeby na moje urodziny przychodziły koleżanki Jade! - krzyknęłam prawie na cały głos. - Chcę, żeby ktoś z moich znajomych się pojawił!... A no tak, przecież ja nie mam znajomych, bo cały czas się przeprowadzamy!
- Dobrze, spokojnie, nie krzycz Violetta. - uspokajał mnie tata. - Chcę tylko, żebyś dogadała się z Jade.
Nie miałam ochoty rozmawiać z nim o niej. Nie lubię jej. Rządzi się i myśli, że jest najlepsza. Co on w niej widzi? 
*40 minut później*
Samolot wylądował. Teraz wystarczyło tylko podwieźć nas do domu. 
- Gdzie ten Ramallo? - pytał ze zdenerwowaniem tata. - Powinien już tu być!
- Na pewno zaraz przyjedzie. - odpowiedziałam spokojnie. - Tato, ja idę po wodę, zaraz wracam.
- Dobrze, tylko nie zgub się! - krzyknął gdy już odchodziłam.
Trudno było się nie zgubić. Były tu tłumy ludzi. Cały czas miałam tatę na oku, żeby nie zabłądzić. I gdy szłam do sklepu z głową odwróconą w stronę ojca, wpadłam na jakichś ludzi. Natychmiast się odwróciłam. Ci ''ludzie'' to jakaś uśmiechnięta, czarnowłosa dziewczyna i chłopak, brunet. 
- Przepraszam Was. - próbowałam coś z siebie wykrztusić. - Ja nie chciałam...
- Nic się nie stało. - odpowiedziała mi dziewczyna i jeszcze bardziej się uśmiechnęła. - Jestem Francesca, a to mój kolega Leon.
- A co ty robisz tu sama? Nie zabłądzisz? - spytał Leon.
- No właśnie, tu łatwo można się zgubić. - dodała Francesca.
- Szłam tylko do sklepu i wpadłam na Was dlatego, bo wypatrywałam ojca. - wydukałam.
Właśnie teraz mi się przypomniało o tacie. Czekał już razem z Ramallo.
- Wiecie co? Muszę już wracać, może się jeszcze spotkamy, pa! - szybko się pożegnałam i pobiegłam w stronę taty i Ramallo. Widziałam, że chłopak i dziewczyna mi machają, więc odmachałam. Byli bardzo mili. Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś ich spotkam. 
Gdy dobiegłam do celu, rzuciłam się na szyję Ramallo.
- Jak Cię długo nie widziałem, podrosłaś! - powiedział Ramallo.
- Już się z Wami nigdy nie rozstanę! - przytuliłam go mocniej z uśmiechem na twarzy. - A jak Olga? Zdrowa?
- Oczywiście! Wspominała mi jeszcze o jakiejś niespodziance dla Ciebie. - powiedział tajemniczo.
- Kochana Olgita. - pomyślałam i poszłam z mężczyznami w stronę auta.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz