.

.

wtorek, 7 lipca 2015

Studio 21.

                                     Rozdział 4
Wczoraj, po skończonej imprezie, powiedziałam Angie, że tata zgadza się co do mojej nauki w Studio. Bardzo się ucieszyła, ale poinformowała mnie, że jutro muszę sama iść do Studia, bo ona musi być tam już o 6:00, a zajęcia zaczynają się o 8:00, natomiast tata i Ramallo jadą gdzieś w sprawach służbowych. W domu będzie tylko Olga, ale ona nie ma pojęcia gdzie znajduje się budynek. Angie wszystko dokładnie mi wyjaśniła, w którą stronę mam iść, gdzie skręcać i kazała mi uważać.

Następnego dnia obudził mnie budzik. 7:00. O 7:30 muszę wychodzić. Zbiegłam ze schodów na śniadanie, które Olga już wcześniej przygotowała. Siedziała przy stole i czytała gazetę.
- Jak się spało? - mówiła wesoło i mnie przytuliła.
- Dobrze. - odpowiedziałam jej. - A Tobie?
- Też, też. - cały czas się uśmiechała, ale zaraz na jej twarzy pojawiło się rozczarowanie. - Dlaczego tak szybko jesz?!
- Bo zaraz idę do Studia i nie mogę się spóźnić. - wyjaśniłam po czym podałam jej pusty już talerz. - Idę się ubrać i zaraz wychodzę.
Znów wbiegłam na górę. Założyłam zwykłą sukienkę z kołnierzykiem i zrobiłam lekki makijaż. Byłam gotowa. Gdy wyszłam była równa 7:30. Słońce przygrzewało. Nagle minęłam się z jakimś chłopakiem. Wydawało mi się, że skądś go kojarzę. Ale przecież to nie możliwe, w ogóle nie wychodziłam na dwór od przyjazdu z Madrytu.
- Violetta? - gdy był już za mną odezwał się.
Natychmiast się odwróciłam i stałam niecały metr od niego.
- Skąd znasz moje imię? - spytałam niepewnie. 
- To ja, Leon. - odpowiedział z uśmiechem.
- Leon? - nie kojarzyłam go. - Chyba mnie z kimś pomyliłeś...
- Wydawało mi się, że poznaliśmy się na lotnisku. - próbował mi przypomnieć. - Szedłem wtedy z Francescą, wpadłaś na nas.
- To ty? - spytałam z niedowierzaniem. - Nie sądziłam, że jeszcze kiedyś się spotkamy.
- Ja też. - nie przestawał się uśmiechać. - A gdzie idziesz?
- Do Studia. - odpowiedziałam. - A ty?
- Też, ale Studio nie w tą stronę. - zaczął się śmiać.
- Serio? - i znowu się upokorzyłam. - Nie znam za bardzo drogi i chciałam się spytać czy... mogłabym iść z Tobą?
- No pewnie. - przestał się śmiać. - No to chodźmy.
*20 minut później*
- Jesteśmy. - powiedział.
- Tu jest pięknie. - byłam zachwycona tym miejscem.
Za 5 minut miały zacząć się lekcje. Na korytarzu spotkałam Angie, więc do niej podeszłam. 
- Hej, Angie. - przywitałam się z nią.
- Witaj Violu. - odpowiedziała mi. - Muszę szybko iść do pokoju nauczycielskiego, ty w tym czasie znajdź jakieś koleżanki.
Gdy Angie odeszła, zobaczyłam tą czarnowłosą dziewczynę. Stała z jakąś rudowłosą hipiską i chłopakiem w czapce. Podeszłam do niej.
- Hej. - uśmiechnęłam się do niej. - Pamiętasz mnie? 
- Violetta? - pytała niepewnie. 
- Bingo! - zaśmiałam się.
Przedstawiła mi wszystkich. Camilla i Maxi - tak mieli na imię jej przyjaciele.Wszyscy byli dla mnie mili. Gdy tak z nimi rozmawiałam, nagle, z końca korytarza odezwał się zarozumiały głos. Nikt się już nie odzywał. Cisza.
- Ludmiła... - powiedziała cicho Francesca.
- Leon, kochanie! - krzyczała zadowolona blondynka.
- Co znowu? - nie był za bardzo zadowolony.
- A wy co? - zwróciła się do mnie, Francesci, Camilli i Maxiego. - Czekacie na autografy?
- Słucham? - odezwałam się.
- Violu, nie warto. - powiedziała do mnie Fran.
- Nie pozwolę, żeby ktoś nas poniżał. - zdziwiłam się, że jestem taka odważna.
- Znowu jakaś nowa? - zaśmiała się blondi. - Widzę, że muszę nauczyć Cię porządku, skarbie. Chodź Leon. Nie będziemy zniżać się do poziomu tych ludzi!
Poszli do sali lekcyjnej. I tak już zadzwonił dzwonek. Byłam zdenerwowana. Nie tylko przez tą całą Ludmiłe, to przecież był mój pierwszy dzień w Studio 21.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz